Kapitulacja za 300 mld

Platforma stara się przekonać nas, że powinniśmy być zadowoleni z „dojrzałych” i „pragmatycznych” relacji Polski ze światem. Rzekomo poprawiliśmy znacząco nasze stosunki z Niemcami i odtworzyliśmy Trójkąt Weimarski, a nawet raz doszło do spotkania na szczycie. Prezentujemy podejście „konstruktywne” i „bez zacietrzewienia” w relacjach z Rosją. Nie zabiegamy już o wyjaśnienie Katynia, katastrofy smoleńskiej czy obniżenia wysokiej ceny importowanego gazu. Świetnie działa współpraca w regionie, o czym świadczą nasze relacje z Litwą, nieprawdaż? Rozwija się Partnerstwo Wschodnie, niedające, ku zadowoleniu Moskwy, partnerom nadziei na członkostwo w Unii. Mamy nawet jednego człowieka w kierownictwie dyplomacji europejskiej, no i Jerzego Buzka na czele Parlamentu Europejskiego oraz Janusza Lewandowskiego jako komisarza ds. budżetu, który zapowiedział obdarowanie nas trzystoma miliardami złotych. Mamy też genialną receptę na kryzys, czyli zawołanie: „więcej Europy”.

Miraż 300 mld zł

Czy można chcieć czegoś więcej? W programie PO wspomina się jeszcze enigmatycznie o potrzebie równego traktowania rolników i pełnym otwarciu rynku europejskiego. Zapowiada się dążenie do rozszerzenia Unii na państwa bałkańskie, ale nie w kierunku wschodnim. Tam nadal będziemy jedynie ćwiczyć partnerstwo. Na Bliskim Wschodzie zaś podzielimy się z Arabami naszymi doświadczeniami z transformacji ustrojowej. Lech Wałęsa nawet już raz czy dwa odwiedził Tunezję.

Jedyną konkretną obietnicą lansowaną w spotach reklamowych wydaje się zapowiedź uzyskania 300 mld zł dotacji z Unii w latach 2014–2020. Jest to jednak mamienie społeczeństwa mirażem przy użyciu niegodziwych i fałszywych argumentów. Warto w tym kontekście przypomnieć, iż czteroletnie panowanie PO zwiększyło nasze zadłużenie właśnie o 300 mld zł. Unijna subwencja w wysokości tej kwoty pomoże jedynie wyrównać straty. Tusk i Sikorski utrzymują, że to niebotyczna kwota, którą tylko oni mogą...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: