Poczet Dyzmów polskich

Stosunkowo najbliższy pierwowzoru był Lech Wałesa, choć wówczas, gdy „salon” przyklejał mu taką łatę, w dziecinnej nieświadomości byłem gotów pazurami o niego walczyć. Ale i tu są różnice. Wałęsa działał i „kalkulował”, Dyzma pozwalał się nieść fali, choć, trzeba przyznać, obaj potrafili ograć swoich kolejnych mocodawców. Różnica zasadnicza jest inna – Nikodem znał granice przyzwoitości i zaofiarowanego mu fotela premiera jednak nie przyjął...
Poza tym Dyzma to nie najlepszy przykład na czasy postpolityki. Jego współcześni odpowiednicy to młodzi karierowicze odpowiednio podczepieni, teflonowi, gładcy, wymowni.

Ciekawe, jak wyglądałaby powieść pt. „Kariera pana Siemoniaka
[pozostało do przeczytania 44% tekstu]
Dostęp do artykułów: