Nie było mitu, była zbrodnia

Iście prorocze słowa...

Powiedziałam sobie: o nie, w ustawkach nie będę brała udziału. Mimo że znajomi namawiali, błagali, że tak nie można i trzeba dać szansę. Twardo jednak powiedziałam, że nie będę w tym uczestniczyć. Mam czyste sumienie, że nie brałam udziału w tym grzechu założycielskim, za jaki uważa się okrągły stół i sfałszowane wybory, w trakcie których zmieniono ordynację. Ale co z tego?

Właśnie, banalna prawda mówi, że nieobecni nie mają racji. Ale Pani mąż nie chciał być „nieobecny”. Sprawa FOZZ-u najlepiej to pokazuje.

Kiedy się w nią zaangażował, uważał, że pokazuje się jakaś nitka i trzeba za nią pociągnąć i
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: