Londyn - Rewolta niezakorzenionych

Nie było też tak, że protesty wybuchły z przyczyn ekonomicznych. Zamieszki w Wielkiej Brytanii nie są jakąś społeczną rewolucją wykluczonych z nowoczesności czy modernizacji, pozbawionych dostępu do wykształcenia czy możliwości rozwoju. Przestępcy z Londynu (ale także innych miast) porozumiewali się przy pomocy nienależących do najtańszych telefonów BlackBerry oraz innych nowoczesnych i wcale nietanich gadżetów. Dzięki Facebookowi i Twitterowi przekazywali sobie bardzo fachowo przygotowane informacje, jak się kamuflować i unikać odpowiedzialności. Co więcej, nie okradali zazwyczaj sklepów z jedzeniem czy podstawowymi produktami, tych bowiem nigdy, także dzięki pomocy socjalnej, im nie
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: