Dryfujące społeczeństwo

Trudno kwestionować dążenie do „zrównoważenia obecności na rynku pracy osób najmłodszych i najstarszych”. Sposób, jaki wybrał rząd PO, żeby ten cel zrealizować, przypomina jednak peerelowskie działania nakazowo-zakazowe. Radykalnie, niezależnie od sytuacji indywidualnych ma być ograniczona możliwość przechodzenia na wcześniejsze emerytury. Świadczenie przedemerytalne już zostało w większości przypadków zniesione. W latach 2015–2020 ma być zrównany wiek emerytalny dla mężczyzn i kobiet, przy czym docelowo w 2025 r. ma wynosić 67 lat. – Przychodzą do mnie ciężko schorowani ludzie po pięćdziesiątce – mówi Alina Jankowiak, lekarz pierwszego kontaktu jednej z mokotowskich przychodni. Cukrzyca, zakrzepica, zwyrodnienia kręgosłupa. Tę listę można wydłużać w nieskończoność. Ci ludzie już teraz powinni przestać pracować, ale nie mogą, bo przecież nie ukończyli odpowiedniego wieku. Wymaganie od nich, żeby byli aktywni zawodowo niemal do 70-tki, to – nie boję się mocnego określenia – zbrodnia.
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze