„Bitwa pod Grunwaldem” - historia obrazu, obraz historii

Katowski topór i święta włócznia

Z lewej strony obrazu znajduje się mistrz krzyżacki Ulrich von Jungingen, ubrany w białą tunikę z czarnym krzyżem na piersi. Widzimy dwóch zabójców Krzyżaka. Jeden z piechurów celuje w gardło mistrza polską relikwią – włócznią św. Maurycego. Jej kopię wręczył Bolesławowi Chrobremu cesarz Otton III w 1000 r. jako wyraz sąsiedzkiej przyjaźni. Tym właśnie orężem piechur zabija agresora.

Druga postać atakująca Ulricha to nie zwykły obozowy ciura, to kat. Można go rozpoznać po rekwizytach – czerwonym kapturze i sakiewce u pasa na „grosz wybaczenia”. Upadająca chorągiew krzyżacka uosabia całą potęgę Zakonu, wyrok wykonywany za pomocą katowskiego topora i włóczni św. Maurycego jest wypełnieniem się prawa ziemskiego, ale i Boskiego.

Po prawej stronie Witolda walczy ciemnowłosy rycerz bez hełmu, uzbrojony w turniejową kopię. To przesławny wojownik z Grabowa – Zawisza Czarny, wzór wszelkich cnót.

W prawym górnym rogu przedstawienia widać spoglądającego na walczących króla Władysława. Nad całą bitwą, wysoko w chmurach, oręduje za swoim narodem św. Stanisław, patron Polski. To oczywiście nie wszyscy bohaterowie dramatycznej bitwy.

Dzwony dla idola narodu

Matejko powziął zamiar namalowania „Bitwy” u progu swojej drogi artystycznej. Monumentalny rozmiar dzieła spowodował opóźnienie w jego realizacji ze względu na brak pracowni mogącej pomieścić gigantyczne sztalugi. Pierwsze szkice powstały w 1872 r. Malarz planował prace na pięć lat, ale obraz ukończył już po trzech. Tuż przed podjęciem prac miało miejsce niezwykłe dla Matejki wydarzenie. Jego sekretarz i przyjaciel Marian Gorzkowski wspominał: „W dniu rozpoczęcia obrazu, dziwnym zbiegiem wypadku, niespodziewanie zadzwonił ulubiony dzwon jego Zygmunt; przy ukończeniu zaś potem tegoż obrazu, gdy go w całości wykonał, również niespodziewanie tenże dzwon zygmuntowski odezwał się. Będąc z natury...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: