Nadciągająca burza

Finansowy pożar w Unii

Tymczasem nie minął tydzień od „uratowania” Grecji, a już 5 lipca agencja ratingowa Moody’s ogłosiła obniżenie oceny wiarygodności kredytowej Portugalii aż o 4 stopnie – do poziomu Ba2, czyli „śmieciowego”. Zdaniem agencji kraj nie zdoła samodzielnie spłacić zadłużenia i będzie potrzebował kolejnych środków finansowych z Unii. Z kolei agencja Standard & Poor’s oceniła, że plan ratunkowy dla Grecji jest równoznaczny z ogłoszeniem jej „selektywnego bankructwa”.

Opinie agencji rozzłościły unijnych polityków. Angela Merkel i szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso poddali je otwartej krytycy. Na rynkach zapanowała konsternacja. Euro osłabiło się w stosunku do dolara, a Portugalia z dnia na dzień musiała podnieść oprocentowanie swoich obligacji o 1 proc. Możliwe, że w najbliższym czasie agencje obniżą ratingi innych krajów – Irlandii, Belgii, Włoch.

Sytuacja ta świetnie obrazuje rzeczywistą skuteczność unijnej pomocy. Bruksela na chwilę przygasza wiadrem pieniężnej wody finansowe pożary w najbardziej zagrożonych krajach, po czym rychło na ich miejsce wybuchają następne. Strażakowi zaś szybko kończy się woda – cały unijny fundusz ratunkowy wynosi 440 mld euro (choć od 2013 r. ma zostać powiększony o 700 mld). Z tego przez rok tylko na pomoc dla niewielkiej Grecji wydano już 110 mld, Irlandii 85 mld, a kwota potrzebna Portugalii wyniesie 60–80 mld. Wystarczy więc, że kryzys dosięgnie jeszcze jeden albo dwa państwa i zdolności finansowego wsparcia ze strony Unii się wyczerpią. A przecież dotychczasowa pomoc okazała się całkowicie nieskuteczna (Grecja już potrzebuje kolejnych 120 mld euro).

Tymczasem lista kandydatów do bankructwa jest długa i obejmuje największe gospodarki strefy euro. Najczęściej wymienia się wśród nich Hiszpanię, której dług publiczny od trzech lat powiększa się w tempie 10 proc. PKB rocznie i już wynosi 70 proc. PKB. Włochy z deficytem budżetowym na...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: