Grecja - Bankructwo odroczone

Tylko w czerwcu demonstranci co najmniej czterokrotnie blokowali parlament. Przeprowadzili dwa strajki generalne, a łącznie od początku roku ogłosili ich już cztery. Sparaliżowana została służba zdrowia, transport lotniczy, drogowy i morski. Z powodu strajku sektora energetycznego pojawiły się przerwy w dostawach prądu. Demonstrowało nawet kilka tysięcy policjantów i strażaków zagrożonych drakońską redukcją pensji o 25 proc. Kilka razy doszło do starć grup lewaków i anarchistów z policją. Zadymiarze wznieśli barykady na ulicach i obrzucali służby porządkowe kamieniami i koktajlami Mołotowa. Do najgorszych zamieszek doszło 29 czerwca, przed pierwszym parlamentarnym głosowaniem nad oszczędnościami. Rannych zostało wówczas 150 osób, w tym 50 policjantów. Zamaskowani osobnicy zdewastowali kilka sklepów i budynków administracji. Policja użyła gazu łzawiącego. 

Kryzys rządowy

Główną polityczną ofiarą protestów stał się lewicowy premier Papandreu. Zaledwie dwa lata temu zdecydowanie wygrał w przedterminowych wyborach parlamentarnych z rządzącą centroprawicą, populistycznie obiecując łagodne wyjście z kryzysu przez „stymulowanie gospodarki”. Zaaplikował sięgający kilku miliardów euro pakiet pomocowy i pozwolił na dalsze podnoszenie płac w sektorze państwowym.

Teraz znalazł się między młotem a kowadłem. Aby otrzymać środki finansowe z Unii, musi przeprowadzić gigantyczne cięcia płac, zwolnienia i prywatyzację, uderzając we własną bazę polityczną. Plany oszczędności wywołały otwarty bunt w jego partii. Ubytek kilku parlamentarzystów zaczął grozić utratą większości. Po zaledwie dwówch latach rządzenia, popularność Papandreu osiągnęła w czerwcu rekordowo niski poziom 20 proc. Poparcie dla socjalistów z PASOK obniżyło się z 43 do 27 proc.

Zdesperowany premier zaproponował opozycyjnej Nowej Demokracji powołanie rządu jedności narodowej za cenę swojej dymisji. Centroprawica odrzuciła propozycję i zażądała...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: