Z brzucha wieloryba

Dodano: 05/07/2011 - Nr 27 z 5 lipca 2011

Dołączył do Arthura Rimbauda, do którego śpiewał „Rimbaud, aniele stróżu mój” i Henri de Toulouse-Lautreca, „co nogi miał za krótkie”. Żył intensywnie, pozostawił po sobie nie tylko – jak twierdzi legenda – legion fanów i nieutulonych w żalu wielbicielek, ale i mnóstwo wierszy i tekstów, których pierwszy tom pt. „Co to jest miłość” właśnie się ukazał. Ich lektura potwierdza, że mieliśmy szczęście żyć w złotym wieku polskiej piosenki, którą tworzyli Jeremi Przybora, Agnieszka Osiecka, Wojciech Młynarski i Jonasz Kofta – autorzy, których mógłby (gdyby o nich wiedział) zazdrościć nam świat. Przecież przy ich utworach teksty największych światowych gwiazd brzmią często zgoła grafomańsko. Sądzę, że historia literatury doceni ich przede wszystkim jako poetów, żywych, prawdziwych, reagujących na świat, i wyniesie ponad naszych chłodnych, wystudiowanych noblistów. Kofta był z generacji, która żywiąc się tradycją międzywojnia, musiała przedzierać się przez schamiałe trzęsawisko PRL-u,
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze