Inwazja wariatów u sędziego Jabłońskiego

Policja spisała też treść transparentów: „Cześć chłopaki. Jestem wariat. Spalę wam dziś komisariat”, „Mam halucynacje, nie widzę dróg i autostrad”, „Cierpię na psychozę maniakalną. Twierdzę, że była afera hazardowa”, „Mam paranoję. Nie wierzę Putinowi”, „Posłuchałem dowcipów Komorowskiego. Popadłem w depresję”, „RZĄD nas podsłuCHUJE”, „Donald, matole, twój rząd obalą psychole”, „Czy sędziego POrąbało?”.

Przechodniom uczestnicy happeningu proponowali założenie kaftana bezpieczeństwa, na co zgodziło się kilku z nich. W kaftan zawinięto także redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. – Czy widzi pani zieloną wyspę? Czy widzi pan autostrady? – pytano przechodniów.
 
Niektórzy z uczestników happeningu trzymali w rękach pluszowe zabawki. – Mam paranoję i nie wierzę Kamilowi Durczokowi. Wierzę za to słonikowi – mówił Filip Rdesiński, który skakał nad towarzyszącymi happeningowi policjantami, a następnie położył się na chodniku.
Uczestnicy happeningu domagali się też zbadania Donalda Tuska – z racji na paranoidalną fobię antykibicowską, głębokie wyczerpanie nerwowe i pogłębiającą się utratę kontaktu z rzeczywistością. „Ów krytyczny stan zdrowia premiera zdają się także potwierdzać plotki, jakoby ciskał przedmiotami w kogokolwiek i gdziekolwiek popadnie. Dochodzą do tego halucynacje i omamy objawiające się dostrzeganiem zjawisk, których nie widzą inni obywatele, jak perfekcyjnie wykończone superstadiony i tysiące kilometrów autostrad, a także nowoczesna służba zdrowia i dobrze zarabiający nauczyciele” – napisali organizatorzy w oświadczeniu przesłanym mediom.

Po dwóch godzinach pikniku wariatów przed sądem, dotarła do nich wiadomość o odsunięciu sędziego Macieja Jabłońskiego od prowadzenia sprawy Jarosława Kaczyńskiego. Informację tę powitano oklaskami.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: