(PO)nowny (NIE)wątpliwy sukces Donaldinio

Dodano: 05/07/2011

Powracając do tematu Agrykoli, to nikogo nie powinna dziwić reakcja kibiców, którzy zza ogrodzenia stadionowego zgotowali wspaniały i jak najbardziej zasłużony doping rywalizującym drużynom. Ciekawe, jak premier wytłumaczył dzieciakom ten specyficzny aplauz, bo z tekstów piosenek wynikało, iż „Tola ma Donalda” i... vice versa, oraz że apetyt (czytaj pazerność) związkowych działaczy jest ogromny (śpiewano: PZPN, PZPN, je... e… PZPN). Obserwując kolejny POpisowy kiks szefa polskiej Barcelony, byłem rozczarowany brakiem zaproszenia na ten mecz dwóch uwielbianych przez polskie społeczeństwo indywidualności: prezesa Grzegorza L., o którym nawet jedna prorządowa gazeta napisała, że takiego faceta to wstyd puścić między ludzi, oraz senatora z jedynie słusznej partii, który w wolnych chwilach „robi” za wiceprezesa kopanego związku – lub odwrotnie. Reasumując, korzyść z tego spędu dzieciaków do stolicy odniósł jedynie niedouczony selekcjoner, który może spać spokojnie do końca października i
     
58%
pozostało do przeczytania: 42%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze