Z tym kryzysem to pan przesadza

Dodano: 28/06/2011

Szansa szansą, ale nie odbiera Pan dzisiaj tego trochę jak piętna na życiorysie? Absolutnie nie. Myślę, że swoją robotę wykonałem. Poza tym żadnych kokosów się nie dorobiłem. Gdybym pojechał do Waszyngtonu, wróciłbym z dobrym autem i kasą. A tak, ciężko pracowałem od rana do wieczora. Gierka i innych rozmówców nigdy nie oszczędzałem. Starałem się twardo sprowadzać ich na ziemię.Jeśli tak, to bujali w obłokach i zbytnio Pana nie słuchali... Do kryzysu paliwowego w 1974 r. uważałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Kredyty były oprocentowane poniżej inflacji, a Amerykanie i Niemcy sprzedawali nam nowoczesne technologie. Dopiero gdy ceny ropy poszybowały w górę, okazało się, że strategię trzeba zmienić. Mówiłem wielokrotnie, że następuje rewolucja technologiczna i kupowanie energochłonnych i materiałochłonnych fabryk nie ma sensu. A Gierek tymczasem budował „dziesiątą potęgę przemysłową świata”. Moje rozumowanie było dla tych
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze