Wariant meksykański

Aksamitny autorytaryzm wszechpartii rządzącej ujawni się ostatecznie po wyborach. Bo do jego miękkich sukcesów potrzeba czasu. Być może następne wybory odbędą się już po meksykańsku.

Paweł Zatchej, który swoją przygodę z jogą rozpoczął pięć lat temu, zaczął ją propagować poprzez akcję „Joga w parku”. W największych miastach Polski odbywają się właśnie bezpłatne sesje hathajogi. Zachwalane jako wakacyjny relaks przyciągający atmosferą pełną pozytywnej energii.

Mamy ogólnoświatowy boom na jogę. W to, że joga jest dobra na wszystko, wierzyć ma już poza Indiami 200 mln ludzi. W USA uprawia ją 18 mln osób, ponad dwukrotnie więcej niż pięć lat temu. W Niemczech 3 mln, czyli trzy razy więcej niż trzy lata temu. W Polsce liczba ćwiczących w ciągu pięciu ostatnich lat wzrosła dziesięciokrotnie z 4 do 40 tys. Działa ponad 100 szkół jogi. Wspomniana akcja jest właśnie sposobem promocji współorganizujących ją lokalnych szkół jogi. Wśród partnerów projektu są Wysokie Obcasy oraz Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Zdrowy tryb życia jest rozsądnym wyborem. Jednak joga to o wiele, wiele więcej. Joga jest bowiem dyscypliną duchową, opartą na systemie filozoficznym uznającym autorytet Wed. Jest praktyką służącą osiąganiu celów religijnych hinduizmu, buddyzmu i dżinizmu. Jest stosowana również w praktykach tantrycznych. Klasyczna definicja Patańdżalego z III wieku brzmi: Joga to powściągnięcie zjawisk świadomości. Najprościej rzecz ujmując, prowadzi do osiągnięcia odmiennych stanów świadomości. I nie ma znaczenia, czy osiąga się je medytując w pozycji siedzącej, czy tylko przyjmując specyficzne pozycje ciała lub koncentrując się na ćwiczeniach oddechowych.

Joga jest techniką religijną i skutecznie prowadzi do osiągania celów duchowych religii obcych chrześcijaństwu. Najkrócej mówiąc: dla chrześcijanina ćwiczenie jogi jest bałwochwalstwem.

Ale najbardziej zadziwiające jest to, że negatywne konsekwencje duchowe praktykowania...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: