Polska prezydencja – rosyjski plan

Rezygnację z tej strategii można wyjaśnić, dostrzegając podporządkowanie polskiej polityki zagranicznej dyktatowi Rosji. Łatwo wówczas zrozumieć, dlaczego do tej pory rząd Tuska nie przedstawił szczegółowego zakresu priorytetów, łamiąc tym samym ustawę o współpracy Rady Ministrów z Sejmem i Senatem w sprawach związanych z członkostwem w Unii Europejskiej, która nakłada na rząd obowiązek przedstawienia Sejmowi priorytetów prezydencji na miesiąc przed jej rozpoczęciem. Wydaje się, że zdecydowały o tym względy wizerunkowe oraz zamiar uniknięcia trudnych pytań ze strony opozycji. Gdyby bowiem grupa rządząca otwarcie przedstawiła Polakom główne cele prezydencji, mogłoby się okazać, że każdy z nich służy przede wszystkim wsparciu planów rosyjskich, związanych z ekspansją na kraje UE, lecz w żadnym nie można wskazać istotnych interesów Polski.

Z jedynego dokumentu rządowego określającego wstępne priorytety, opublikowanego jeszcze w lipcu 2010 r., dowiemy się, że rząd Tuska planował poświęcić szczególną uwagę stosunkom ze Wschodem. „W relacjach z krajami objętymi Partnerstwem Wschodnim – czytamy w dokumencie – polska prezydencja będzie dążyć do zawierania umów stowarzyszeniowych, tworzenia stref wolnego handlu z UE, dokonania postępu w liberalizacji wizowej i handlowej oraz zintensyfikowania współpracy gospodarczej”.

Kolejnym priorytetem miała być „bezpieczna Europa”. W ramach tego postulatu planowano działania na rzecz: „wzmocnienia zarządzania gospodarczego w Unii Europejskiej; nowej strategii energetycznej; ochrony granic; wzmocnienia zdolności wojskowych i cywilnych”.

W maju br. sprecyzowano niektóre z tych założeń, podając, że Polska będzie zabiegać o: „tworzenie stref wolnego handlu w ramach Partnerstwa Wschodniego, współpracę z Białorusią; wypracowanie unijno-rosyjskiego partnerstwa oraz zakończenie negocjacji w ramach Światowej Organizacji Handlu”.

Odszyfrowanie tych ogólników staje się możliwe, gdy prześledzimy...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: