Wykształciuchy to my!

Nic dziwnego, że w swojej pysze dają upust najniższym instynktom, wierząc, że nikt im nie podskoczy ze strachu. Taki Grzegorz Schetyna bez najmniejszego wstydu powiadomił naród polski, że Maciej Płażyński, który zginął w katastrofie smoleńskiej, głosowałby na Platformę Obywatelską. A co na to Maciej Płażyński? Przewraca się w grobie. A jego rodzina protestuje przeciwko tej degradacji przyzwoitości i moralności marszałka Sejmu. Inny osobnik, niejaki Tomasz Nałęcz, doradca głowy państwa, nazwał spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z młodzieżą „polityczną pedofilią”. Skąd się biorą w otoczeniu prezydenta takie postaci? Według jakich kryteriów zostali zaproszeni do pałacu prezydenckiego? Pochodzenia, wykształcenia czy politycznej proweniencji? Bo na pewno nie kultury osobistej. I dlatego pozwalam sobie takie wystąpienie Nałęcza nazwać pedofilią moralną. Trafnie czy nie, ale tym samym językiem, zrozumiałym dla sfer przypałacowych.

Teraz będą budować kordon sanitarny wokół PiS. Jakaś Kluzik-Rostkowska, jakiś Arłukowicz i jakiś Nałęcz. A może lepiej, żeby zamknęli się w klatce i jak w cyrku dawali się obwozić po wsiach i miasteczkach jako polityczne panoptikum, przykład umysłowego ciemnogrodu i prostactwa. I wołać: wykształciuchy to my!
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: