Przyłapaliśmy Bartoszewskiego na antypolskiej wypowiedzi

Powodem przeprowadzenia wywiadu z Bartoszewskim przez Gerharda Gnauck’a było ukazanie się w Niemczech antypolskiej książki „Złote żniwa” J.T. Grossa, w której autor oskarża Polaków o to, że byli największymi ekonomicznymi beneficjentami holocaustu. Proszony o wyrażenie swej opinii w tej sprawie Władysław Bartoszewski podważał początkowo warsztat autora i uogólnienia, jakich się dopuszcza. Potem jednak pytany o własne doświadczenia w ratowaniu Żydów i o swoich polskich sąsiadów powiedział słynne już dziś słowa: „Jak ktoś się bał, to nie Niemców. Gdy Niemiecki oficer widział mnie na ulicy i nie miał rozkazu aresztowania mnie, niczego nie musiałem się obawiać. Ale gdy sąsiad-Polak zauważył, że kupiłem więcej chleba niż zwykle, wtedy musiałem się bać”.

Słowa te zostały następnie skomentowane na blogu Marty Kaczyńskiej, publikowanym także na stronie Niezalezna.pl. Burza, jaką wywołały, oraz odniesienia do bloga Marty Kaczyńskiej sprawiły, że portal w krótkim czasie odnotował rekordową liczbę wejść. Wypowiedź Bartoszewskiego – umieszczona w kontekście książek Grossa, rewindykacyjnych dążeń żydowskich środowisk w USA czy niemieckich posunięć rozmywających odpowiedzialność za piekło II wojny światowej – była jednym z głównych tematów komentarzy w prawicowych mediach.

W uwagach internautów pod artykułami poświęconymi wypowiedzi Bartoszewskiego pojawiały się pytania o to, czemu nowy wyczyn jednego z największych „autorytetów” PO nie zyskał odpowiedniego nagłośnienia w przyjaznych partii mediach, a sprawą zajęto się dopiero wówczas, gdy nagłośniono ją w Internecie po naszej publikacji. Sami autorzy tych pytań dopisywali jednak, że mają one… charakter retoryczny.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: