Ksiądz tancerz, złodziej cudotwórca…

Miejscowi, m.in. innymi dwie dziewczyny (Frycz i Kulig), zamierzają wystartować – pierwsza chce za wygraną urządzić salon fryzjerski w Irlandii, druga ciuła na kurację nieślubnego niemowlaka w inkubatorze. Na estradzie, w centrum jest sejf ze złożoną tam nagrodą ufundowaną przez biznesmena Stukrotnego (Melski), cynika i despoty. Sejf będzie celem zabiegów paru grup, zakonnicy wyprzedzą wszystkich, ale i tak ich wyczyn zarejestrują kamery w podczerwieni. Na szczęście istnieją cuda, no i zbiegi okoliczności. Ten film jest bajką, może baśnią. Dlatego możliwy jest tu ksiądz (Lichota), który weźmie udział w turnieju z zakonnicą, bo przecież taniec też jest rodzajem modlitwy. Możliwa jest też zakonnica buntownik, kombajnem atakująca limuzynę lokalnego despoty. Możliwe są wielokrotne cuda i duchowe odrodzenia, w wyniku których gwiazda disco da szczęście lokalnemu wyrzutkowi i złotej rączce. Niektóre sceny żenują, drażnią nieprawdopodobne sytuacje i dialogi, złości przesłodzony
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze