Paraliż postępowy

Oczywiście, kiedyś będzie lepiej – powstaną i stadiony, i drogi, i szybkie koleje. Tyle że już po Euro. Z punktu widzenia aktualnej władzy będzie to musztarda po obiedzie, bo wszystko wskazuje, że mistrzostwa przyjdzie rozgrywać na Orlikach.

Kto chce mieć obraz bałaganu, niekompetencji, pogardy dla obywateli w jednej pigułce, niech przyjeżdża do Warszawy. Po zmarnowaniu pięciu lat próbuje się zrobić wszystko naraz – nic z tego nie wychodzi, poza tym że nieprzejezdne są wszystkie mosty (z kolejowym włącznie, bo remont torów). Myśląc o równości szans, przecięto nie tylko komunikację wschód–zachód, ale również północ–południe, pozostawiono jedynie wąskie objazdy dla autobusów. Na wszelki wypadek, żeby ludzie nie mieli żadnego ratunku, przerwano też środkowy odcinek metra. Słowem swoboda poruszania się po mieście, jak podczas Powstania Warszawskiego i w dodatku nie ma możliwości korzystania z kanałów.

Co myśli o tym elektorat Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie wiem, ja na nią nie głosowałem. Nie wiem też, jak przedstawią to specjaliści od PR-ru, czy ogłoszą odwołanie Euro jako wynik spisku PiS-u, oskarżą Jarosława Kaczyńskiego o zniszczenie kolejnictwa i dowiodą, że walka z korupcją prowadzona przez Mariusza Kamińskiego zablokowała budowę autostrad?

Jednego można być pewnym, że kiedy obraz kompletnie sparaliżowanego miasta i przy okazji kraju przebije się przez ekrany opanowanych przez PO telewizji, któryś z dyżurnych ekspertów stwierdzi autorytatywnie: „Rzeczywiście mamy paraliż, ale jest to paraliż POSTĘPOWY”.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: