Rosja - „Bunt”, czyli prowokacja

Dodano: 13/02/2011 - Nr 1 z 5 stycznia 2011

Postrzelać sobie z kuszy Cały spisek koordynowano pod przykrywką ruchu o dumnej nazwie „Pospolite ruszenie Minina i Pożarskiego”. Spiskowcy mieli tworzyć szkolące się grupy bojowe. Na sygnał Kwaczkowa miano zająć koszary w Togliatti, Samarze, Włodzimierzu i innych miastach, a potem ruszyć na Moskwę. Sęk w tym, że póki co cała ta złowroga historia opiera się na zeznaniach jednego człowieka – Piotra Gałkina, szefa komórki spiskowej w Togliatti. A jak wyglądały rzekome szkolenia konspiratorów? W takim na przykład Togliatti grupa nastolatków chadzała do lasu, by postrzelać sobie z... kuszy. W ogóle można by sobie zadać pytanie, jak emeryt z paroma tysiącami dolarów na koncie, obserwowany pilnie od lat przez FSB (o tym dlaczego, nieco dalej), tworzy spisek o zasięgu ogólnokrajowym, z rozbudowaną strukturą, ze szkoleniami, z agitacją prowadzoną wśród wojskowych. Służby miały rozpracowywać „Pospolite ruszenie...” już od lata, ale dopiero 23 grudnia wszczęły śledztwo z
     
32%
pozostało do przeczytania: 68%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze