Obama z wizytą u pawia narodów

Wizyta „nic”

Administracja amerykańska nie poprzedziła tej wizyty żadnym oświadczeniem czy artykułem prasowym. Obama nie zaplanował i nie wygłosił też żadnego publicznego wystąpienia, w którym zawarłby jakieś przesłanie dla naszego regionu lub skorzystał z okazji do zaprezentowania jakiegoś projektu o szerszym zasięgu. W jego delegacji nie było polityków i wysokich urzędników zdolnych do przeprowadzenia równolegle poważnych rozmów. Wiele wskazuje, że prezydent Obama potraktował to „hurtowe” spotkanie jako przedwyborcze wydarzenie do wykorzystania w kampanii prezydenckiej. Wizyta miała być dowodem zainteresowania naszą częścią Europy dla Amerykanów o środkowoeuropejskich korzeniach. Stąd kilka niby przypadkowych, symbolicznych gestów, które tanim kosztem będzie można wykorzystać w reklamówkach wyborczych.

W poprzednich latach współpracowaliśmy z USA na wielu płaszczyznach i w wielu rejonach świata. Na początku naszej transformacji Amerykanie doprowadzili do poważnej restrukturyzacji naszego długu, pomogli ustabilizować złotówkę i wsparli naszą przedsiębiorczość specjalnymi fundacjami. Przez następne lata dokładali się do modernizacji naszej armii. Refundowali ponad 60 proc. naszych kosztów udziału w operacji irackiej. Zapewniali osłonę bojową w Afganistanie, gdy współpracowaliśmy z nimi w ich prowincjach. Wynegocjowany w 2008 r. pakiet umów o tarczy antyrakietowej, uzupełniał NATO-wskie gwarancje bezpieczeństwa. Amerykanie zobowiązywali się do zapewnienia bezpieczeństwa Polsce i znacznej części Europy przed każdym atakiem rakietowym. Apogeum tej współpracy przeżywaliśmy za czasów administracji prezydenta Georga W. Busha. Dziś relacje polsko-amerykańskie są mizerne. Nasza dyplomacja nie może wiele zaoferować Amerykanom. Jeśli jesteśmy mało aktywni w świecie, to i agenda rozmów jest uboga.

Przyjazd Obamy wyglądał z pozoru na zupełnie nieprzygotowaną wizytę w Polsce. Obama wypowiadał się ogólnie i kurtuazyjnie. Ale...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: