Patron na trudne czasy

Polityka „Ojcze nasz”

Przyszło mu działać w niezwykle trudnych warunkach politycznych. W dobie jednoczenia się państwa włoskiego wszechobecne były zachowania wrogie Kościołowi i papiestwu. Swoją postawą wskazywał, czym powinien być uczciwy dialog między państwem a Kościołem, który nie może pozwolić, by uwikłano go w działalność jakiejkolwiek partii czy kierunek polityczny. Takie też stanowisko zalecał duchownym dygnitarzom. Prosił katolików o czynne angażowanie się w życie polityczne, ponieważ są obywatelami i mają prawo oraz obowiązek brać udział w publicznej działalności. Zadanie Kościoła w tych trudnych czasach widział w byciu ostoją życia prywatnego i społecznego, przez to, że głosi wszystkim odwieczne prawa ugruntowane w prawdzie objawionej.

Ks. Bosko, jak sam mawiał, uprawiał politykę „Ojcze nasz” i ona przyniosła mu sukces. Łagodnością, dobrocią i roztropnością, a nade wszystko świadectwem poświęcenia dla sprawy wychowania biednej młodzieży, by uczynić z niej „dobrych chrześcijan i prawych obywateli”, potrafił zdobyć dla swoich działań serca nawet największych wrogów Kościoła. Założył nowe zgromadzenia zakonne, gdy inne musiały borykać się z wieloma trudnościami i często były likwidowane. W latach 1867–1978 był pośrednikiem w rokowaniach między antyklerykalnym rządem włoskim a Stolicą Apostolską, w wyniku czego przyczynił się m.in. do obsadzenia 40 wakujących stolic diecezjalnych. Był bezgranicznie oddany Ojcu Świętemu. Do swoich duchowych synów salezjanów mawiał: „Bądźcie najgłębiej przekonani o doniosłości tej prawdy: tam gdzie jest następca świętego Piotra, tam jest prawdziwy Kościół Chrystusowy. Nikt nie wyznaje prawdziwej religii, jeśli nie jest katolikiem. Nikt też nie jest katolikiem bez papieża. (…) Aby wiara mogła być żywa i owocna, musi być wyjaśniana przez zastępcę Chrystusa. Zwłaszcza w naszych czasach trzeba ludzi gromadzić wokół papieża, widzieć w nim świętego Piotra i wyjaśniać ludziom jego znaczenie”....
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: