Kłamstwa smoleńskie

Wspomnienia Bronisława Komorowskiego, że informacja o katastrofie zastała go w Budach Ruskich, także nie przystaje do komunikatów z tego dnia, w których podawano, że marszałek Komorowski wraca właśnie do Warszawy z Trójmiasta.

Zupełny zamęt wprowadza informacja rzecznika rządu Pawła Grasia z godz. 12.03 10 kwietnia, w którym mówi on o przejęciu przez marszałka obowiązków głowy państwa, podczas gdy droga z Bud Ruskich do Warszawy zajmuje ok. czterech godzin.

Komentujący to zamieszanie blogerzy i publicyści zwracają uwagę, że o ile chaos informacyjny w dniu katastrofy jest rzeczą normalną, o tyle brak sprostowania tych informacji i faktyczna niemożliwość ustalenia miejsca pobytu premiera i obecnego prezydenta w dniu katastrofy są co najmniej dziwne. Zastanawiają nie tylko rozbieżności z komunikatami prasowymi, ale i tempo przejmowania obowiązków i uprawnień prezydenta – pierwsze telefony w tej sprawie wykonywane były niedługo po godz. 9 – przez polityków nieobecnych w stolicy i znajdujących się – według ich własnych opisów – w podróży. Innym ciekawym i niewyjaśnionym zagadnieniem okazuje się możliwość przebywania obu polityków – Komorowskiego i Tuska – w jednym miejscu. Jeśli obaj byli w tym czasie w Trójmieście, to mogli po prostu się spotkać.

Internauci spekulują, czy rozbieżność najnowszych relacji Komorowskiego i Tuska ze świeżymi informacjami prasowymi z 10 kwietnia mają ukryć jedynie fakty niezręczne medialnie – obaj politycy jadą wspólnie, by przejąć władzę, lub że Komorowski jedzie do Warszawy z Bud Ruskich – czy też za tymi „nieścisłościami” są przed społeczeństwem ukrywane jakieś bardziej istotne fakty?
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: