Samoocena

Dodano: 17/05/2011 - Nr 20 z 18 maja 2011

Tu rodzi się pytanie: po co to wszystko? Kiedyś sam, czynny satyryk, mniemałem, że pokazywanie błędów i ułomności powoduje otrzeźwienie i poprawę obśmiewanych. Ale w tej kampanii nie chodzi przecież o poprawę, lecz o zdołowanie, zasianie zwątpienia, podzielenie ludzi, przeformatowanie tych, których się uda, i wykluczenie pozostałych. Ludźmi o zaniżonej samoocenie o wiele łatwiej rządzić, są lepszym materiałem do manipulacji bądź do prowokacji. A w dalszej przyszłości do wykorzenienia i wynarodowienia. Jakoś tak się działo w przeszłości, że nawet utrata państwowości nie oznaczała likwidacji narodu silnego dumą i wartościami. Podbój Grecji paradoksalnie posłużył zwycięstwu ich kultury nad rzymskim prostactwem. Żydów przez parę tysiące lat przed wynarodowieniem chroniło poczucie bycia „narodem wybranym”. A my? Nie daliśmy się skacapić ani za cara, ani za bolszewika, między innymi dlatego, że odczuwaliśmy wyższość narodu ludzi wolnych nad czynownikami i rabami z „więzienia narodów”. I
     
61%
pozostało do przeczytania: 39%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze