Antyterroryzm po rosyjsku

Pojawiły się nawet tłumaczenia, że FSB przeoczyła zamachowca, bo wypatrywała kobiety (dotychczas samobójcze ataki przeprowadzały kobiety-szahidki). Inne wątpliwości dotyczą tego, czy nie była to przypadkowa eksplozja, a bomba miała być zdetonowana dopiero w samolocie. Na miejscu wybuchu pozostał krater w podłodze – co wskazywałoby z kolei, że bomba była w walizce, a nie na pasie zamachowca.

Ostrożny reżim

Nie mniej pytań wiąże się z poszukiwaniami współuczestników i zleceniodawców zamachu. Od razu skupiono się wyłącznie na tropie kaukaskim. Nieoczekiwanie, dwa dni po ataku, Putin oświadczył, że zamach nie miał związku z Czeczenią. Nie oznacza to, że nie może chodzić o inną republikę kaukaską. Tradycyjnie pojawiły się spekulacje o związkach z podziemiem islamskim w Dagestanie, skąd pochodziły dwie szahidki, które wysadziły się w moskiewskim metrze wiosną ub.r. Ale po kilku dniach hipotezą nr 1 stał się udział w zamachu Dżaamatu Nogajskiego – grupy islamistycznej działającej w Kraju Stawropolskim. Okazało się, że poszukiwany w związku z zamachem jest niejaki Witalij Razdobudźko – etniczny Rosjanin, mieszkaniec pogranicza Kraju Stawropolskiego z Dagestanem. Zniknął wraz z żoną w październiku 2010 r.

Jednak mimo wszystko wątek kaukaski jest wyciszany w mediach, a tym bardziej w wypowiedziach urzędników. Wynika to z obaw reżimu przed dalszym zaognieniem konfliktu etnicznego, pogromami czy próbami zemsty ze strony nacjonalistów. Podłoże ku temu jest ostatnio wyjątkowo sprzyjające – hasło „Rosja dla Rosjan” cieszy się poparciem co drugiego Rosjanina. A już na pewno władze przestraszyły się wydarzeń z grudnia. Po zabójstwie piłkarskiego pseudokibica przez grupę młodych Dagestańczyków na ulicach Moskwy doszło do zmasowanego ataku ponad 1300 uzbrojonych w broń palną, noże i kije bejsbolowe Rosjan na przybyszów z Kaukazu Północnego. Okazało się, że nawet w tak autorytarnym państwie władza nie potrafi zapanować nad sytuacją....
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: