Bieda-igrzyska, czyli Romanowski, Rutkowski i Tusk

Dodano: 22/09/2026 - Nr 39 z 23 września 2026

Polska stała się nieśmiesznym filmem kategorii B, gdzie słabi są aktorzy, pijany reżyser zagania pałką na plan, a scenarzysta przeszedł już wszystkie fazy demencji i nie pamięta nawet, jak się nazywa. Żałosny ten spektakl nadal jest jednak oklaskiwany, nawet gdy na ekranie wyświetla się najgłupszy z epizodów – jak ten z Marcinem Romanowskim, rzekomo ukrywającym się w Naddniestrzu.

4 sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował pismo z prośbą o wydanie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego. Przesyłka była podobno podpisana odręcznie przez samego zainteresowanego. 12 sierpnia informacja ruszyła oficjalnie do mediów, a rzeczniczka sądu, sędzia Anna Ptaszek z Iustitii potwierdziła sensacyjną informację – list miał zostać nadany ze stolicy Naddniestrza, Tyraspola. 

Naddniestrze, czyli…

Tak zawiązuje się akcja słabego, niskobudżetowego filmu. Miejsce domniemanej akcji zostało wybrane nieprzypadkowo – wschodni region Mołdawii, zdominowany przez etnicznych

     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze