Kłamstwo smoleńskie według instrukcji

Poproszony o komentarz do rewelacji gen. Petelickiego poseł PO Andrzej Halicki nazwał je w Radiu Zet „kłamstwem”, stracił jednak rezon, gdy zaproszony z nim do studia Marek Jurek zaproponował mu wytoczenie generałowi procesu. Z trójki Tusk–Graś–Arabski jako jedyny wypowiedział się w tej sprawie Graś (w rozmowie z „Super Expressem”), ale bardzo ogólnie: „To są kompletne brednie. Nie będę tego komentował. Mogę powiedzieć tylko tyle, że oczywiście nie było żadnego rządowego SMS-a. Ministrowie nie otrzymują SMS-em żadnych instrukcji dotyczących tego, jak mają się wypowiadać”.

Na sformułowane bardzo dokładnie pytanie „GP”: „Czy 10 kwietnia 2010 r. lub w następnych dniach wysyłał Pan lub otrzymał telefoniczną wiadomość tekstową o treści »Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 m. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił« bądź zbliżonej?”, rzecznik rządu jednak nie odpowiedział. Podobnie jak szef Kancelarii Premiera Tuska – Tomasz Arabski.

Zaczął Kuźniar, skończył Komorowski

Wypowiedzi czołowych polityków PO i osób powiązanych z obozem Platformy także świadczą na korzyść gen. Petelickiego.

Już 10 kwietnia 2010 r. Roman Kuźniar, ówczesny doradca ministra Bogdana Klicha (obecnie doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego), napisał w specjalnym wydaniu pisma „Kultura liberalna”: „Pilot nie mógł podjąć sam decyzji o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania w tak trudnych warunkach z takimi osobami na pokładzie”.

Według Jarosława Kaczyńskiego, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, powiadamiając go o katastrofie, powiedział, że była ona wynikiem błędu pilotów. W maju 2010 r. Sikorski mówił z kolei w Radiu TOK FM, że gen. Błasik mógł rozpraszać załogę swoją obecnością w kabinie, a w lutym 2011 r. – gdy już było oczywiste, że Polacy nie lądowali – twierdził w TVN: „Piloci ewidentnie popełnili błąd, nie powinni lądować we mgle, choćbyśmy nie wiem ile zaprzeczali”....
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: