Anioł stróż odwiedza pustostany

Dodano: 20/12/2016 - Nr 51 z 21 grudnia 2016

SPOŁECZEŃSTWO \ O tych, którzy niosą bezdomnym bezinteresowną pomoc

Miał potworną ranę na nodze. Zalęgły się w niej robaki, a smród gnijącego mięsa był nie do wytrzymania. Pół roku zajęło, zanim ten człowiek pozwolił nam sobie pomóc – opowiada Jakub, który przez kilka lat pracował z bezdomnymi. Każdego roku, szczególnie zimą, tysiące osób podobnych do Jakuba chodzą po ogródkach działkowych, pustostanach, parkach itp. Szukają bezdomnych, chcą im pomóc. To streetworkerzy Bezdomność rzadko jest wyborem. Niekiedy jest sumą wielu dramatycznych wydarzeń, na które pokrzywdzony nie do końca miał wpływ. Bezdomność wiąże się ze wstydem. Ludzie bez dachu nad głową często krępują się iść do miejskich noclegowni czy poprosić o pomoc instytucje albo fundacje. Kto może być streetworkerem? Szczególnie w okresie zimowym, kiedy temperatura spada poniżej zera, wielu z nich szuka schronienia w pustostanach, na terenie ogródków działkowych czy w węzłach ciepłowniczych. Według szacunków w Polsce jest od 30 do 40 tys. osób nieposiadających dachu nad głową.
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze