Kwk „Wujek” – zapis zbrodni

16 grudnia 1981 r., czwarty dzień stanu wojennego. Pierwszy blask tego mroźnego poranka wydobywa z mroku zabudowania kopalni „Wujek”, śnieg skrzypi pod nogami górników patrolujących teren zakładu. Ich uzbrojenie stanowią metalowe pręty i styliska łopat. Pomimo grozy sytuacji tutaj bije jeszcze serce wolnej Polski

I wasz dzień kiedyś nadejdzie,

chłopcy z kopalni »Wujek«.

Anioł pod płaszczem skrzydła ukryje,

przez góry do Polski się przedrze

i głaz wam znad grobu odsunie.

Pochylą się ludzkie serca

krzyż ucałować rozpięty,

by jednym westchnieniem objąć

swój żywot grzeszny i święty.




Marian Sworzeń

Chłopcy z kopalni „Wujek”







W:

Andrzej Wroński

Strajkujący górnicy, chociaż wyczerpani, zziębnięci, są zdeterminowani. Dzień wcześniej przyjęli sakrament spowiedzi, teraz gotowi są na wszystko, pomimo lęku czającego się w ich duszach i groźby śmierci, jaka zawisła nad kopalnią. Około godz. 8 pojawia się narastający dźwięk – to szum motorów i chrzęst gąsienic wozów bojowych oraz czołgów nadciągających ze wszystkich stron w kierunku „Wujka”. Poprzedniego dnia wieczorem Wojewódzki Komitet Obrony (jedna z macek WRON) podjął decyzję o spacyfikowaniu kopalni.

Decyzja o wprowadzeniu 13 grudnia stanu wojennego była de facto przyzwoleniem na dokonanie zbrodni. Nie można tego inaczej ująć – wyprowadzenie na ulice ZOMO, wojska, ciężkiego sprzętu bojowego i skierowanie tych sił przeciwko własnemu, upojonemu 16-miesięcznym „karnawałem Solidarności” społeczeństwu, musiało prędzej czy później doprowadzić do tragedii. Musieli zdawać sobie z tego sprawę mocodawcy oddziałów pacyfikacyjnych i nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia. Polakom próbowano odebrać coś, co uzyskali po raz pierwszy po dekadach szarej egzystencji w PRL-u – prawo decydowania...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: