Strategia ratlerka

Dodano: 13/12/2016

Marcin Wolski \ Wrzutka

Do jednej z bardziej irytujących sytuacji dochodzi wówczas, gdy jakaś grupa podejmuje wspólne ważne zadanie – idzie jej ze zmiennym szczęściem, ale idzie, i naraz pojawia się przeszkadzacz. Ktoś, kto zaczyna stroić głupie miny, przedrzeźniać, urągać i na wszelkie sposoby utrudniać pracę. W większości przypadków ludzie starają się ignorować jego zaczepki, czasem odgryzą się słownie. Ale namolny nie ustępuje. Jak wściekły ratlerek szczeka, szczerzy krzywe zęby, łapie za nogawkę. Bywa, że komuś puszczają nerwy i jak nie kopnie...  Napastnik natychmiast w skowyt: – Biją, faszyści, zbrodniarze! – lamentuje, ale oczywiście dusza w nim się raduje, bo przecież o to chodziło. Sprowokować represje, żeby potem skargi na nieludzkich prześladowców zabrzmiały bardziej wiarygodnie. Może wezmą w obronę autorytety albo nawet jakieś europejskie gremia? Do tej pory atakował, oskarżając prowokowanego, że może coś zrobić. A teraz udało się, zrobił!  Na razie to tylko sytuacja hipotetyczna
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze