Los skrzyżował nasze drogi

WYWIAD \ „Inka” zawsze była dla mnie bardzo ważna. To symbol niezłomności

O odnalezieniu szczątków „Inki”, filmowaniu pracy ekipy prof. Szwagrzyka i kolejnej edycji festiwalu „Niepokorni. Niezłomni. Wyklęci” z jego pomysłodawcą i dyrektorem, reżyserem Arkadiuszem Gołębiewskim rozmawia Magdalena ŁysiakKiedy usłyszał Pan po raz pierwszy o Żołnierzach Wyklętych? Pochodzę z północnego Mazowsza, więc wychowywałem się na legendzie Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”. Szybko zauważyłem, że opowieści w domu różnią się od oficjalnej propagandy. W latach 80. XX w. ORMO wydało taką broszurę, w której przedstawiało go oczywiście jako bandytę. Jako nastolatkowie czytaliśmy ją, wiedząc, że było dokładnie odwrotnie, ale opisywane szczegóły tworzyły doskonałą mapę działań operacyjnych oddziału „Roja”, co poszerzało naszą wiedzę o tych lokalnych partyzantach. Teraz, z perspektywy czasu, widzę, że prawda o „Roju” była nie tylko przechowywana przez zwykłych ludzi, ale też ciągle bardzo żywa. Wiedziano, w których chałupach ukrywali się
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze