Merkel nie cofnie przecież czasu

Sytuacja jest nerwowa, ale nie da się cofnąć czasu. Myślę, że gdyby Angela Merkel mogła teraz wrócić do początków 2015 r., to zachowałaby się zupełnie inaczej. Niestety, mamy taką rzeczywistość, jaką mamy i musimy w niej żyć. Część imigrantów wróciła do swoich ojczyzn, ale większość została i trzeba się nimi zająć na tyle mądrze, by nie popełnić np. błędów Francji, gdzie mamy dziś mnóstwo zradykalizowanych, zdezorientowanych Arabów - z prof. Joachimem Krause, politologiem, dyrektorem Instytutu Polityki Bezpieczeństwa Uniwersytetu Kiel, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk

W listopadzie ub.r. po zamachu w Paryżu stwierdził Pan, że takich ataków w Europie będzie coraz więcej. Prognoza się sprawdziła. Jaki typ terroryzmu przebił się do Niemiec i Francji?
Mieliśmy w ostatnim czasie w Europie do czynienia z dwoma rodzajami zamachów. W Paryżu i Brukseli były to akcje koordynowane przez uzbrojone oddziały terrorystów, a w Nicei, Ansbach i Würzburgu sprawcy działali w pojedynkę, ale byli podpięci pod siatki terrorystyczne. Poza tym sprawcami okazali się ludzie, którzy przybyli do Europy jako uchodźcy, co z perspektywy forsowanej w ostatnich latach polityki stanowi dla państw europejskich nie lada problem.

Ilu terrorystów islamskich mogło przybyć do Europy wraz z falą imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej?
Mogę mówić o 8–10 osobach, o których istnieniu wiemy z oficjalnych źródeł, natomiast statystyk przybyłych terrorystów jako takich nie ma. Jeżeli założymy, że na ponad 1,8 mln imigrantów, którzy przez ostatnie półtora roku przybyli do Europy, 10 jest terrorystami, to nie jest to liczba porażająca. Z drugiej strony wiadomo, że terrorysta nie będzie się afiszował z zamiarem przeprowadzenia zamachu, dlatego mówienie o statystycznym ujęciu jest chybione.

A jednak Federalny Urząd Kryminalny ujawnił trzy tygodnie temu, że w Niemczech rośnie liczba uchodźców...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: