Prawdziwa kampania zaczęła się w Orlando

Stany Zjednoczone \ Masakra, LGBT, krewny Osamy i Trump na fali

Wpływowa w USA organizacja American Civil Liberties Union (ACLU) już kilka godzin po masakrze w gejowskim klubie w Orlando wiedziała, kto odpowiada za tragedię, w której życie straciło 49 osób (50. zabitym był sprawca, Omar Mateen). Chodziło o… konserwatywnych chrześcijan. To właśnie oni, zdaniem ACLU, stworzyli w USA „klimat nienawiści do środowiska LGBT”. Jeżeli debata po tej największej masowej strzelaninie w historii USA pójdzie w takim kierunku, już nikt, nawet najbardziej wpływowi i bajecznie bogaci lewacy z misją „otwierania społeczeństw”, nie powstrzymają marszu Donalda Trumpa wprost do Gabinetu Owalnego 29-letni Amerykanin, syn Afgańczyków, dobrze wykształcony, ponoć dżentelmen i sympatyczny kolega – wchodzi do gejowskiego klubu i z zimną krwią zabija pół setki ludzi. Ojciec sprawcy, miłośnik talibów z politycznymi aspiracjami krążącymi wokół afgańskiej prezydentury, tłumaczy mediom, że syn „widział kilka dni temu na ulicy całujących się homoseksualistów i to
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze