Ile można być dobrym!?

Oswojenia figury Batmana dokonał u nas Tim Burton i jego odrealniona estetyka. W tej roli sprawdził się Keaton, a kabaretowi Nicholson (Joker), Pfeifer (Kobieta Kot) i DeVito (Pingwin) wypadli znakomicie jako jego antagoniści. Schumacher uczynił świat Batmana hałaśliwym i dosłownym; nie zachował dystansu, toteż nie pomógł mu sam George Clooney.

Nolan z trylogii „Mrocznego rycerza” zbudował moralitet. Jego Batman także duchowo wydostaje się z mrocznej „studni z nietoperzami”, broni świata przed kataklizmem i łajdakami, którzy mają swoje racje, ale twarze bardziej z piekła niż z cyrku (Ledger i Hardy). Balle jako Batman nie musiał tu ograniczać autorskich środków
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: