Los straceńców

Porywające i pełne bólu słowa Michała Chodźki, uczestnika wyprawy Zaliwskiego, to dramat pokolenia epigonów listopadowej insurekcji, którzy przegrali swoją walkę, ale nigdy nie wyrzekli się pięknego snu o wolności. Dla nich nie było dwóch prawd, lojalizm wobec zaborcy uznawali za zdradę, zaniechanie dalszej walki za zbrodnię największą. Każde nasze pokolenie, nawet w najgorszych czasach dominacji małostkowości i służalczości, miało swoich niezłomnych

Po Powstaniu Listopadowym, w pokonanym Królestwie zapanował powszechny marazm, wielu najwartościowszych krzewicieli sprawy narodowej udało się na emigrację. Rosja już nie próbowała walczyć o polską duszę jak w roku 1815, gdy stworzyła pozorną autonomię i założyła jedynie – jak to określił Maurycy Mochnacki – watowane jarzmo. Teraz rozpoczęło się prawdziwe zniewolenie. Wydawało się, że nie ma już żadnej nadziei, a jednak…
Nowe powstanie narodowe
Nie zniknął jeszcze całkowicie duch irredenty. W nocy z 19 na 20 marca 1833 r. w Ulanowie dziewięciu uzbrojonych ludzi przekracza granicę pomiędzy Austrią a Królestwem Polskim, rozpoczynając nowe powstanie narodowe. Oddziałem dowodzi płk Józef Zaliwski, jeden z inspiratorów nocy listopadowej.
Wkraczają jednak do kraju zniewolonego i wyniszczonego popowstaniowymi represjami. Będą nawoływać do walki ludzi zastraszonych, zagubionych, którzy stracili nadzieję. Jakby zapomnieli, że czas klęski to czas, w którym do głosu dochodzą ludzie tchórzliwi i nikczemni, jakich nigdy nie brakuje, którzy będą prześcigać się w służeniu zaborcy, w donoszeniu na swoich rodaków, gotowi na każdą podłość i skłonni na kolanach błagać o przebaczenie za Powstanie. Rosjanie w ciągu półtora roku od zakończenia walk skutecznie spacyfikowali Królestwo. Represje dotknęły w większości tych, którzy popierali listopadową walkę, a nie zdążyli uciec z kraju. Wspomnijmy tylko najbardziej spektakularne przykłady. Książę Roman Sanguszko, pozbawiony tytułu, zakuty w...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: