Imigranci, Niemcy i moralny szantaż

Z Bliska \ Jan Pospieszalski

W wypowiedziach niemieckich polityków powraca znany refren – skoro Polska nie chce przyjąć imigrantów, trzeba ją pozbawić unijnej pomocy. Ostatnio z tym postulatem wystąpił Klaus Bouillon: „W Europie są kraje, które co roku dostają miliardy euro, kraje, którym my płacimy, i które postępują obecnie tak, jakby ich to wszystko nie obchodziło. Tak dalej być nie może” – mówił prominenty polityk CDU i ważny urzędnik odpowiedzialny za koordynację polityki wewnętrznej wszystkich 16 niemieckich landów. Przypomnę więc niemieckiemu ministrowi, ale też polskim pięknoduchom, którzy stosują ten rodzaj emocjonalnego szantażu, że miliardy z UE to nie jałmużna dla biedniejszych krajów ani prezent od Świętego Mikołaja. Środki unijne są narzędziem wspólnej polityki krajów członkowskich, które się umówiły, że właśnie tak będą realizować europejskie cele. Te europejskie cele wcale nie muszą być zbieżne z interesem danego kraju. Pieniądze przeznaczane są tylko na pewien rodzaj inwestycji,
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze