Piramida kłamstw

Wydawać się może, że piramida kłamstw smoleńskich dalej rośnie. Kiedy słucha się wypowiedzi skrajnie przerażonego Arabskiego, można odczuwać jedynie politowanie. Jeden ze współwinnych organizacji wizyty nie ma sobie nic do zarzucenia, oskarża natomiast przedstawicieli opozycji, że zjedli w Smoleńsku obiad (a co, powinni iść na bankiet z Putinem?) i wrócili do Warszawy. Bo cóż mogli zrobić wówczas na miejscu? Zbierać fragmenty wraku, do których by ich nie dopuszczono, czy czekać na „seryjnego samobójcę”? Inny prominent PO Andrzej Halicki twierdzi, że prezydent w ogóle nie powinien tam lecieć, bo lotnisko było nieodpowiednie. Ale trzy dni wcześniej Tusk na nim lądował. Czy to aby nie donos na kolegów odpowiedzialnych za przygotowanie? U podstaw wspomnianej piramidy leży kilka kłamstw założycielskich. Na przykład że państwo polskie zdało egzamin. W jakim procencie? W jednym? Że oddanie śledztwa Rosjanom nie miało alternatywy – była, ale nawet nie próbowano jej zastosować
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze