Błogosławieństwo dzieci

Chrześcijaństwo pozostaje zawsze religią prostych (niekoniecznie do realizacji) wyborów i codziennych gestów. Pięknie przypomina o tym papież Franciszek

Lubię czytać homilie i kazania Ojca Świętego Franciszka. Nie są to wprawdzie teologiczne perełki, jakie wygłaszał Benedykt XVI, ani poetyckie i antropologiczne dziełka św. Jana Pawła II, ale zawsze zawarta jest w nich prosta życiowa mądrość, która pomaga w codziennym życiu. Tak było też w okresie świąt Bożego Narodzenia, gdy papież niemal codziennie wskazywał na zwyczajną codzienność jako miejsce, w którym realizuje się nasze chrześcijaństwo. 
I tak rodzicom zaproponował papież… błogosławienie swoich dzieci. „Cóż może być dla ojca i matki piękniejszego niż pobłogosławienie swoich dzieci na początku dnia i na jego zakończenie? Nakreślenie na ich czole znaku krzyża jak w dzień chrztu. Czyż nie jest to najprostsza modlitwa rodziców za swoje dzieci? Pobłogosławić je, to znaczy powierzyć je Panu, jak to zrobili Elkana i Anna, Józef i Maryja, aby On sam był ich ochroną i wsparciem w różnych wydarzeniach dnia” – mówił papież podczas mszy św. w Bazylice św. Piotra we wspomnienie Świętej Rodziny. Ta prosta rada ma niebywałą skuteczność, bo uświadamia rodzicom, że… ich słowa mają moc, a przyzywanie łaski Bożej nad własnymi dziećmi może je zmienić. Wspaniale pokazuje to historia rodzonej siostry św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Leonii Martin. Dziewczynka ta była najbardziej nieposłusznym i niezdecydowanym dzieckiem w świętej rodzinie Martin. Rodzice się o nią zamartwiali, a ona sama kilkakrotnie wstępowała do zakonu (klarysek i wizytek), ale nigdy nie była w stanie wytrwać. Modlitwa matki i sióstr, nieustanna prośba o błogosławieństwo sprawiły jednak, że Leonia nie tylko ostatecznie do zakonu wstąpiła, ale też osiągnęła świętość. Obecnie toczy się jej proces beatyfikacyjny, a do jej grobu pielgrzymują rodziny z dziećmi, które sprawiają kłopoty. A Leonia pomaga im i przemienia losy i...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: