Parę zdań o odpuście i Miłosierdziu

Bóg nie oczekuje od nas rekordowych wyrzeczeń czy wielomiesięcznych postów. Oczekuje jedynie miłości Rozpoczął się rok Miłosierdzia. „Co to ma ze mną wspólnego?” – myśli czytelnik. Ma, i to dużo. Ale po kolei. Niewiele ponad miesiąc temu w „Codziennej” pisałem o odpustach. O ile sakrament pokuty kojarzy się praktykującym katolikom z ich życiem, to już odpusty najczęściej nie. A są związane z Bożym Miłosierdziem równie silnie jak spowiedź i równie mocno mogą pomóc, w dodatku w perspektywie ostatecznej. Pisząc w „GPC” o odpustach, miałem wrażenie, że piszę o nich tak, jakby były jakimiś technicznymi zabiegami. Musi być wizyta na cmentarzu pomiędzy 1 a 8 listopada, do tego spowiedź, przyjęta Eucharystia, modlitwa w intencjach papieża, brak przywiązania do grzechu – i... już. Nic z tego. W sprawach duchowych nic nie dzieje się mechanicznie. Szczytem takiego magicznego podejścia do duchowości, z jakim się spotkałem, było stwierdzenie jednego ze znanych kumpli
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze