Wiemy, jak nowy rząd będzie badał Smoleńsk

Na pewno skierujemy prośbę do prof. Michaela Badena z USA, światowej sławy specjalisty od medycyny sądowej. Zwrócimy się też z pewnością do Franka Taylora, znanego angielskiego eksperta lotniczego – z prof. Kazimierzem Nowaczykiem, społecznym doradcą ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza ds. katastrofy smoleńskiej, rozmawia Grzegorz Wierzchołowski

Jakie kroki w pierwszej kolejności podejmie resort obrony narodowej w sprawie wyjaśnienia tragedii smoleńskiej?
Pierwszym krokiem będzie przegląd obowiązujących reguł prawnych dotyczących ustanawiania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, która – przypomnę – powoływana jest właśnie przez ministra obrony narodowej. Mogę zdradzić, że już teraz dokonujemy takiego przeglądu, starając się znaleźć odpowiednią formułę dla wznowienia prac rządowej komisji, która ma zbadać przyczyny katastrofy smoleńskiej. Za jej ponownym powołaniem stoją ważkie argumenty – prace smoleńskiego zespołu parlamentarnego, które dowiodły, że w raporcie komisji Millera nie uwzględniono wielu faktów i badań stawiających przebieg i przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. w innym świetle, a także cztery międzynarodowe naukowe konferencje smoleńskie. Co więcej, w procesie wyjaśniania tragedii dokonywanym przez stronę rządową jest wiele zaniedbań łamiących załącznik nr 13 do konwencji chicagowskiej, który stanowi przecież przyjętą podstawę prawną badania katastrofy – chociażby nieobecność polskich prokuratorów podczas sekcji zwłok ofiar.

A drugi krok?
To zorganizowanie samego zespołu, tym razem obejmującego, w porównaniu z komisją Millera, rozszerzone grono ekspertów. Kluczowa jest tu zresztą nie liczba osób, lecz konkretne specjalizacje, związane ze skalą i poziomem skomplikowania procesu badawczego. Trzeba będzie przecież zbadać materiały komisji Millera, prokuratury, smoleńskiego zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza, konferencji...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: