Stół z powyłamywanymi nogami

Odnoszę wrażenie pewnego oszołomienia panującego dookoła. Jakby do Polaków jeszcze nie w pełni dotarło to, co się stało. I chodzi nie tylko o możliwość samodzielnych rządów obozu Zjednoczonej Prawicy. Za sprawą klęski lewicowej koalicji i  dekapitacji drużyny PSL-u można rzec – parafrazując Szczepkowską – „skończył się w Polsce postkomunizm”!  Jeszcze większe zamieszanie panuje w obozie przegranych. Poplątały się języki cynglom i szczwaczom. Nowa opozycja niezdarnie próbuje przegrupować siły, ale dotychczasowi liderzy nie ułatwiają jej sytuacji.  Brakuje realnej diagnozy – dlaczego przegrali? Na oko nie było aż tak źle – trochę wybudowanych dróg, stadionów, wieżowców, orliki i pendolino, Tusk został cesarzem Europy... A przecież łomot był totalny, z zatarciem podziału na Kongresówkę, Galicję i Ziemie Odzyskane, starych i młodych, wykształconych i czarnoroboczych. Zwalanie na zmęczenie władzą niczego nie tłumaczy. Postawienie na liderkę nadającą się może na przywódcę
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze