Tamę zorganizowanej przestępczości postawi mocny rząd

Obecna ekipa rządząca jest odpowiedzialna za ogromne straty budżetowe za fikcyjny eksport. A tego tytułu wypłacane są nieuczciwym firmom dziesiątki miliardów złotych. Za fikcyjną sprzedaż za granicę towarów i usług takie firmy odzyskują podatek VAT. Do Polski przeniosły się profesjonalne grupy organizujące ten proceder, funkcjonujące wcześniej w innych krajach – z posłem Pawłem Szałamachą, byłym wiceministrem skarbu państwa, rozmawia Maciej Pawlak

Dług publiczny oficjalnie osiągnął w Polsce niemal 1 bln zł. Szczególnie szybko narastał w ostatnich ośmiu latach rządów obecnej koalicji (wzrósł w tym czasie dwukrotnie). Jakie są tego przyczyny? Jakie to rodzi konsekwencje?
Przejęcie zasobów z Funduszu Rezerwy Demograficznej i OFE nie wystarczyło na zmniejszenie wielkości długu liczonego do PKB. Był to jedynie krótkotrwały zastrzyk, pomagający poprawić na jakiś czas oficjalne statystyki. W ostatnich latach bowiem dramatycznie występuje zmniejszenie wpływów podatkowych – ich kiepska ściągalność. Zarówno z podatków pośrednich (VAT-u i akcyzy na alkohol, paliwa i wyroby tytoniowe), jak i bezpośrednich, dochodowych z CIT (podatku od przedsiębiorstw). Np. według szacunków jednej ze światowych firm doradczych (PwC), gdyby lukę VAT zmniejszyć do proporcji z 2007 r. (gdy PiS oddawało władzę), to w obecnym budżecie byłoby o 42 mld zł więcej. Były też szacunki odnośnie do nieściągalności CIT – gdyby udało się uszczelnić pobieranie tego podatku, polski budżet, według danych Komisji Europejskiej, wzbogaciłby się o 30–40 mld zł rocznie. Wpływy z akcyzy powinny być także znacznie wyższe, gdyby nie przemyt alkoholu i papierosów zza wschodniej granicy.
Jeśli państwo nie ma dochodów, nie jest w stanie odpowiednio finansować swoich inwestycji, np. modernizacji sił zbrojnych czy służby zdrowia. Musi wówczas rekompensować ten stan rzeczy poprzez zadłużanie się. 

Na dług publiczny składa się jego część krajowa i...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: