Hakerzy Putina uderzyli w Polskę

Hakerzy z tajemniczej grupy Diuków (The Dukes) przez co najmniej siedem lat zbierali informacje dotyczące polskiej polityki zagranicznej oraz obronnej. Wszystko wskazuje na to, że cyberataki prowadzone były za pieniądze i na zlecenie Kremla – wynika z analiz znanej fińskiej firmy F-Secure, zajmującej się bezpieczeństwem informatycznym i ochroną prywatności w sieci

„Diukowie – 7 lat rosyjskiego cyberszpiegostwa” to tytuł raportu przygotowanego przez spółkę F-Secure z Finlandii. Opracowanie zawiera szczegółowy opis metod, jakimi grupa hakerów paraliżowała, dezorganizowała i sabotowała prace wrogich Rosji instytucji – zarówno państwowych, jak i prywatnych.
Ofiarą ataku Diuków – jak wynika z raportu – padła także Polska, a największe nasilenie agresywnych działań hakerów miało miejsce w kwietniu 2009 r. oraz wiosną i wczesnym latem 2015 r.
Rozbij i łap
Rosjanie prowadzili swoje działania na terenie Europy, Azji, Afryki i Ameryki Północnej. Od 2008 r. złośliwym oprogramowaniem próbowano zainfekować instytucje publiczne w USA, Turcji, Czechach, Polsce, na Ukrainie, w Gruzji, Kazachstanie, Kirgistanie, Azerbejdżanie i Uzbekistanie, a także indywidualne osoby przebywające na Węgrzech, w Belgii, Luksemburgu oraz Hiszpanii.
Działania hakerów były nastawione na gromadzenie danych dotyczących polityki zagranicznej oraz obronnej wybranych państw. Do ich celów należały takie organizacje jak ministerstwa spraw zagranicznych, ministerstwa obrony, ambasady, parlamenty, kontrahenci wojskowi oraz think tanki – czytamy w raporcie firmy F-Secure.
Schemat ataków był niemal zawsze taki sam: następowało szybkie włamanie do systemu za pomocą nadesłanego i zainfekowanego pliku (najczęściej w formacie .doc lub .pdf), po czym złośliwe oprogramowanie zbierało, szyfrowało i wydobywało jak największą ilość danych. Finowie nazwali tę metodę „rozbij i łap”. W przypadku wyjątkowo cennych źródeł informacji obierano ostrożniejszą taktykę:...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: