Trzeba determinacji

Nasz program jest dobrze przemyślany i gotowy. Musimy się zmobilizować, by go zrealizować. A jest to realne, gdyż inne kraje mierzyły się już z podobnymi problemami – z Pawłem Szałamachą, ekspertem ds. gospodarczych, rozmawia Artur Dmochowski

W jakiej sytuacji, Pana zdaniem, znajduje się dziś nasza gospodarka? Czy rzeczywiście możemy świętować „złoty wiek”, 25 lat wolności i świetnego rozwoju, jak chcą rządzący?
W ostatnich miesiącach widać spowolnienie, a wyniki są gorsze niż prognozy. Niewielki wzrost produktu krajowego brutto pokazuje, że formuła rozwoju oparta jedynie na wydawaniu funduszy europejskich po prostu nie zdaje egzaminu, nie rokuje dobrze na przyszłość, jeśli chodzi o długotrwały i stabilny wzrost, oraz nie rozwiąże najważniejszych problemów kraju. Niestety, nie dostrzegam ze strony obecnej władzy innych pomysłów, jak tylko właśnie ten: „Wydawajmy pieniądze unijne!”.

A czy dostrzega Pan zróżnicowanie pomiędzy rozmaitymi branżami? Czy znajdziemy mimo wszystko jakieś przykłady sukcesu?
W ostatnich tygodniach, jak wiadomo, szczególnie ucierpiało rolnictwo z powodu klęski suszy. Natomiast poza rolnictwem sytuacja jest mniej więcej równomierna, tzn. odchylenia pomiędzy branżami są raczej niewielkie. Niestety nie widać więc, szczerze mówiąc, w żadnej z nich jakiegoś pozytywnego odbicia.

W wywiadzie opublikowanym w książce „Kulisy kryzysu” mówiliśmy o tym, że polski przemysł po 1989 r. „wygaszono”, a nasz kraj stał się w konsekwencji głównie wytwórcą podzespołów dla gospodarki niemieckiej oraz montownią zachodnich koncernów. Zniknęły całe branże, jak choćby przemysł odzieżowy czy stoczniowy. Bo przecież produkcji jednostek oceanicznych nie może zastąpić wytwarzanie motorówek czy jachtów, czego często używa władza jako argumentu, chwaląc się pozornym utrzymaniem zatrudnienia w tej branży.
Przemysł, który był 25 lat temu w rękach polskich,...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: