Eutanazja Zachodu

Do tego, że jesteśmy strofowani przez Matkę Unię i jej prymusów w rodzaju Republiki Federalnej Niemiec, powinniśmy w zasadzie przywyknąć. Gorzej, kiedy pouczany ma przeczucie graniczące z pewnością, że pouczający go myli się dogłębnie i fundamentalnie, a zastosowanie się do pouczeń owocować może tylko nieszczęściem. Coś w tym jest, że konstatacje takie rodzą się w niejednym kraju, „polskim ciemnogródku”, ale również w Czechach, na Węgrzech czy u przedstawiciela starej Unii – Austrii. Chodzi rzecz jasna o emigrantów. Z niezgłębionego powodu (chyba że za racjonalny powód uznać wierność raz ustanowionym dogmatom poprawności politycznej) władze Niemiec uznały, że wszyscy emigranci są sobie równi, że nie ma różnicy między sowieckim dysydentem, represjonowanym przez komunę Polakiem a przybyszem z krajów islamu faktycznie ogarniętych wojną, ale... dlaczego koniecznie dążącym do Europy? Kraje Zatoki Perskiej cierpią na deficyt rąk do pracy, ściągają ludzi z Pakistanu czy
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze