Kultura jajem się toczy

„Jajo. Skąd jajo? A jednak, panowie, jajo” – chciałoby się zacytować Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, gdy myśli się o najważniejszym symbolu Wielkanocy. Pięknie udekorowane, oklejone, pomalowane, wydrapane, kurze, przepiórcze, a nawet – uwaga! – strusie, stanowi żelazny punkt w polskiej tradycji wielkanocnej. Powiedzmy wprost i bez ogródek: bez jaj Wielkanocy nie ma!

Pamiętacie Państwo magistra docenta Zenona Zambika, generała Służby Bezpieczeństwa, który w „Rozmowach kontrolowanych” z braku opłatka w Wigilię dzielił się jajeczkiem? „Najważniejsza jest tradycja!” – oświadczał ze śmiertelną powagą grający go Marian Opania.
I rzeczywiście, bez jajka trudno sobie wyobrazić polską tradycję. Nie ma chyba domu, w którym nie byłoby jajek na Wielkanoc. Ale dlaczego to jajko stało się symbolem tych świąt, a nie np. zajączek, jak w kulturach germańskich?
Kicająca płodność
Zacznijmy od zajączka, który żwawym kicaniem coraz odważniej przenika do polskiej obyczajowości. W czasach przedchrześcijańskich wierzono, że szkliste królicze bądź zajęcze oko chroni przez „złym okiem”, czyli po prostu złym  urokiem. Stąd, jak podaje antropolog Anthony Avveni, już starożytni chętnie nosili królicze i zajęcze łapki lub ogonki jako talizmany. Władysław Kopaliński z kolei pisze, że różne części ciała królików lub zajęcy matki wkładały dzieciom do kołysek, aby nie płakały. Zające i króliki są w naturze niezwykle płodne, dlatego uważa się, że stały się symbolami żywotności i wiosennej płodności, co w oczywisty sposób połączyło się z wiosennymi świętami wielkanocnymi. Goniące się w kółko zające, kojarzące się z nieskończonością, wyrzeźbił kamieniarz w maswerkowym oknie gotyckiej katedry w Paderbornie. U nas jednak ta symbolika była mniej znana, za to cała Słowiańszczyzna doskonale znała symbolikę jaja.
Na początku było jajo...
Wyobraźmy sobie, że oglądamy jajko leżące w ptasim gnieździe. Twarda, pstra skorupka upodabnia je do...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: