Źródła terroru

W pewnym momencie zamiast walczyć z Assadem, który okazał się trudny i nieustępliwy, część jego przeciwników uznała, że za granicą iracką mają kuszącą próżnię, bo połowa kraju stoi otworem po wyjściu Amerykanów. Zajęli zatem i kontrolują oprócz części Syrii także znaczne tereny Iraku. Takie były de facto początki uzyskiwania obecnego znaczenia przez Państwo Islamskie – z Witoldem Waszczykowskim, byłym wiceministrem spraw zagranicznych i ambasadorem w Iranie, rozmawia Artur Dmochowski

Państwo Islamskie – sensu stricte terrorystyczne – jest obecnie głównym wykwitem muzułmańskiego fundamentalizmu.
Oni się nazywają państwem, jednak jest to raczej pewna struktura władzy, nie do końca odpowiadająca klasycznej definicji państwa. Używałbym raczej nazwy kalifat, nie państwo, jako bardziej adekwatnej.

Jakie jest źródło fenomenu ISIS, czyli Islamic State of Iraq and Syria? Skąd się ta struktura właściwie wzięła? Jakie siły kryją się za jej powstaniem?
Od lat terroryści próbowali stworzyć takie jednostki terytorialne, nazywane po angielsku entity. Najpierw w Afganistanie, potem to były Somalia, Jemen, były też próby w różnych innych miejscach. Najdłużej udało się im działać w Afganistanie, gdzie Al-Kaida próbowała przejąć państwo talibów, czyli uzyskać terytorium, ludzi, których mogła rekrutować, mieć dochód, głównie ze sprzedaży opium, heroiny itd. To się nie udało i po 11 września zostali oni zniszczeni przez Amerykanów.
Teraz natomiast mamy nową jakość. ISIS posiada bowiem znaczną siłę wojskową – kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, którzy opanowali część Syrii i Iraku. Gdyby nie bombardowania amerykańskie w drugiej połowie 2014 r., to zajęliby oni za uciekającymi w panice wojskami irackimi nawet Bagdad. Czyli zyskali terytorium, zasoby ludzi, z których mogą rekrutować żołnierzy. Zdobyli też infrastrukturę przemysłową, co może spowodować, że pokuszą się o wyprodukowanie np. brudnej bomby...
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: