Taksiarz, złotówa, cierp

Dodano: 28/07/2015

SPOŁECZEŃSTWO \ Bez „dopały” i innych kantów

Noc z piątku na sobotę, imprezowa część Warszawy. Pod jeden z klubów podjeżdża zamówiona taksówka. Wsiada młoda dziewczyna, ewidentnie na bani. Towarzyszy jej chłopak. Para podaje adres. W drodze wybucha awantura, bo on podrywał inną. Tymczasem ona wymiotuje na tapicerkę. Taryfa dojeżdża na miejsce. Wściekły chłopak, zamiast przeprosić za zachowanie nieprzytomnej już dziewczyny, fuka jedynie wymowne: „Ile?”. Rzuca odliczoną kwotę, wytaszcza na zewnątrz swą towarzyszkę i wychodzi, mocno trzaskając drzwiami. – Właśnie przez podobne sytuacje gorzkniejemy – mówi Mariusz Lis, przewodniczący warszawskiej taksówkarskiej Solidarności Kultowy już „piąteczek”, czyli czas, w którym zatrudnieni w korporacjach dwudziestokilkulatkowie idą w miasto, by się napić i pozbyć nagromadzonych w tygodniu stresów, to czas najlepszego zarobku dla taksówkarzy, lecz także czas największego stresu. Chodzi nie tylko o zabrudzone tapicerki, ale i o podejście do taksówkarzy. – Ile ja razy spotkałem
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze