Mitologia „miękkich” narkotyków

Naukowcy mówią jasno: każda ilość marihuany jest destrukcyjna dla mózgu, a jej przewlekłe stosowanie może wywołać tolerancję, uzależnienie i objawy odstawienia

Jednym z bardziej obrzydliwych sposobów wykorzystywania kryzysu związanego z dopalaczami jest próba zalegalizowania w Polsce marihuany. Stoją za tym potężne pieniądze. Ale główną bronią jest ideologiczne kłamstwo.
Rewolucjoniści obyczajowi i społeczni od lat 70. XX w. wsączyli opinii społecznej kilka mitów związanych z narkotykami. Marihuana ma być mniej szkodliwa niż alkohol (i nikotyna). Marihuana ma nie uzależniać fizycznie. Trzecim mitem jest mniemanie o istnieniu „miękkich narkotyków”.
Zacieranie granicy pomiędzy narkotykami a używkami, przekonywanie, że alkohol jest bardziej szkodliwy od marihuany, ma jeden cel. Legalizację tej ostatniej.
Narkotyki mają różne oddziaływanie. Jednak tworzenie wrażenia, że istnieją mniej lub bardziej szkodliwe, jest manipulacją. To tak jak porównywanie „twardej” kiły i „miękkiej” boreliozy. Marihuana nie jest miękkim narkotykiem, jest najbardziej podstępnym narkotykiem. Po heroinie widać szybciej zniszczenia; po marihuanie najczęściej widać je po dłuższym czasie. Czynny składnik marihuany – THC niszczy inaczej, a nie mniej.
Alkohol to narkotyk; jednak prohibicja jest nieskuteczna, bo każdy może go łatwo wyprodukować. I tylko dlatego traktuje się go inaczej niż inne narkotyki. Ale wyciągać z tego wniosek, że należy je z powodu dostępności alkoholu legalizować – to zwykła głupota.  
O legalizację marihuany walczą dziennikarze, celebryci i lewicowi aktywiści. Przeciwko legalizacji są terapeuci uzależnień, psychiatrzy, lekarze oraz naukowcy. Trzy miesiące temu naukowy periodyk „The Journal of Neuroscience” opublikował wyniki badań: każda ilość marihuany jest destrukcyjna dla mózgu! „Nawet sporadyczne i rekreacyjne palenie marihuany może powodować groźne zmiany w anatomii mózgu”. Palenie marihuany przez kobiety w ciąży...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: