Zanim nadejdzie kalifat

Koranu nawet nie wolno tłumaczyć, tymczasem okazuje się, że jest to praca wtórna, eklektyczna, oparta w dużej mierze na spreparowanej Biblii, zawierająca ledwie cztery wzmianki o Mahomecie

Znam Pawła Lisickiego jako człowieka umiarkowanego i niezwykle wyważonego. Tymczasem w pracy „Dżihad i samozagłada Zachodu” daje się ponieść publicystycznej pasji godnej Oriany Fallaci. Jest zresztą powód: wzmagająca się inwazja islamu na cywilizację postislamską jest bodaj największym wyzwaniem czasu, na które nie widać skutecznego lekarstwa.
Wydaje się, że pytanie, czy pojawią się muzułmańskie teokracje w Europie, wypada zastąpić: gdzie i kiedy. W tym kontekście
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: