Był lepszy, kiedy grał konia

Dodano: 07/07/2015

Maciej Parowski \ Film

„Nowa dziewczyna” to filmowy koncert Ozona, jednego z nowych mistrzów francuskiego kina, ale sporo w nim fałszywych tonów. Duris, paryski gwiazdor, gra tu mężczyznę, który po śmierci żony przebiera się w jej ciuszki i zastępuje córeczce matkę. Jako kobieta/mężczyzna wtajemnicza w swą grę przyjaciółkę zmarłej żony (Demoustier), uzależnia ją emocjonalnie, wreszcie uwodzi i jako mężczyzna, i jako kobieta. Zachowuje przy tym poprawne stosunki z mężem kochanki (Personnaz). Ten genderowy romans ma słodziutką, pocztówkową puentę. Mimo ciekawych znaków, sugerujących opowieść bardziej fabularnie wyrafinowaną, widz dość szybko spostrzega, że podsunięto mu artystyczną mistyfikację. Mało tu mrocznych klimatów Hitchcocka czy choćby dwuznaczności, w jakie obfitował „Basen”, wcześniejszy film Ozona. Przed „Nową…” nakręcił on skromny, utrzymujący w napięciu film „Młoda i piękna”, w którym rzetelnie badał spustoszenie, jakie w pięknej licealistce powoduje uprawiana amatorsko
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze